Blog > Komentarze do wpisu

Wyjście

Dlaczego jest tak czasem, że mimo braku winy czujemy się winni?

Już kilka dni przed weekendem umówiłam się z koleżanką na wspólne wyjście i mówiłam o tym od początku M. Jeszcze w sobotę rano całując mnie na dzień dobry powiedział, że to strasznie fajnie, że wychodzę bo on w spokoju posprząta mieszkanie i nie będę mu w tym przeszkadzała. Kilka razy także powtórzył, żebym bawiła się dobrze i o nic nie martwiła, bo on sobie z wszystkim poradzi. O 14 mieli przyjść jego rodzice i wiedziałam o obiedzie, który mam przygotować. A że wiem, że w kuchni jestem sprawna, to powrót na 3 zupełnie wystarcza i wszystko zdążę zrobić.

Wchodzę do domu o 13 i widzę ten zły błysk w oku...

- Dlaczego tak długo Cię nie było!? Jesteś nieodpowiedzialna! Nie można na Tobie polegać! Nie zdajesz sobie sprawy z warunków panujących na drodze, jeździsz po całym mieście i nie wiesz kiedy wrócić!  - a wszystko to stojąc w majtkach wewnątrz kabiny i wrzeszcząc dodatkowo, że nie zdążył wszystkiego posprzątać.

- Jesteś niesprawiedliwy. Nie mów tak. Przecież się umówiliśmy...

- Na nic się nie umawialiśmy! Mam zakaz wychodzenia z domu. Szlaban! - i to niestety nie był żart. Jego złość była nieprawdopodobna.

Kiedy powiedziałam, że nie chcę, żeby tak do mnie mówił i że nie ma prawa traktować mnie jak dziecko, i że na pewno nie jestem jego niewolnicą, wpadł w szał. Podbiegł, zaczął szarpać...

Nie wytrzymałam - uderzyłam go w twarz. Otrzeźwiło go to. Wybiegł do łazienki. Wrócił z niej po 10 minutach ze łzami w oczach. Zrozumiał. Tylko dlaczego tak późno i dlaczego znów przegrał sam ze sobą?

 

niedziela, 28 października 2012, dziennikkobiety

Polecane wpisy